• Wpisów:240
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 22:20
  • Licznik odwiedzin:33 994 / 2668 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Elo ludzie zamykam niestety bloga, to mój ostatni wpis tutaj,podjęłam dziś taką decyzję z przyczyn których nie mogę przybliżyć,chociaż w sumie po części jest to konsekwencja mojej nazwę to "dziecinady" ale trudno takie jest życie i trzeba brać odpowiedzialność za to co się robi.
Buziaki na pewno będę o was pamiętać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Zdarzył się cud!
Moja zajebiaszcza Mp3 philips którą dostałam od brata na urodziny w 2007 a zwaliła się na felernej imprezie na której byłam w 2008,
ooooj pamiętna impreza....wypiłam najwięcej z dziewczyn...wracałam do domu w ubraniach...yyy....kolegi...koleżanki...yyy...nieważne...do tego koleżanka UPRAŁA mi tel. w PRALCE który maiłam zaledwie niecałe pół roku -.- hmmm...no i jeszcze parę "rzeczy" straciłam..w każdym bądź razie imprezy chyba nie zapomnę do końca życia -.-
wracając do tematu!
ta zajebiaszcza Mp3 do której mam sentyment ^^ i na której wyświetlaczu wyświetlają się różne wzorki w zależności od rytmu lub rodzaju muzyki itd..(ochhh jak ja to uwielbiam)
nagle zaczęła działać!
co jakiś czas mój kochany mąż (tak teraz to kochany ;P) w niej "pogrzebywał" ale bez rezultatów...a tu nagle taki klops ! dziś oczywiście z dumą ją nosiłam w łapie i przewijałam piosnki ^^ hehe takie "małe" rzeczy a tak cieszą ^^
  • awatar Mi.♥: Jeszcze mi lakier nie odprysł myślę, że 2 dni da radę wytrzymać. Fajnie, że mp3 się naprawiła:D.
  • awatar Ew.elina: Ja mam 1,61 m i ważę 4g kg....
  • awatar Mundus mihi bullshit ♀: fajnie sobie posłuchać starej muzyki w sensie z dawniejszych czasów. takimi małymi rzeczami powinno się cieszyć ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Oto czym się zapomniałam przez to wszystko pochwalić ^^
1.Ramoneska z ćwiekami (mam niemal identyczną jak nie identyczną) zakupiłam w licytacji na allegro za jedyne 51zł z przesyłką! uwierzycie ? w końcu udało mi się wygrać jakąś licytacje i jestem mega zadowolona!(zdj. z neta tak ze dodatki nie są moje )
2.Ramoneska-bolerko rękawy do łokci,sięga za biust i przed pępek ,leży idealnie dałam za nią chyba 13zł (?) na kiermaszu odzieży


3.Pikowana na łańcuchach-Kathy van Zeeland oryginalna ;] coś koło 18 zł również na kiermaszu odzieży ;P
(jak sprawdzałam ceny to używane chodzą coś koło 200zł ;P więc złapałam niezłą okazję ^^)



4.Welurowe legginsy z Cubusa nabyłam je na jednym portalu modowym nowe z metką ,cena z metki 69zł a ja za nie dałam bluzeczkę z zipem którą przerobiłam na rozmiar XS z jakiejś L-ki a nie była mi przydatna jakoś nie miałam do czego jej nosić więc wymiana się opłaciła jak dla mnie
nie znalazłam w necie foto śliwkowych (bo właśnie śliwkowe mam) więc wrzucam przykładowe foto czarnych

5. No i futrzak marki Warehouse też nabytek wymiankowy ^^ ale tutaj już sporo poświeciłam bo aż kuferek sprit ale torebek mam sporo a takiej kamizelki jeszcze nie miałam -.- a nowa jak patrzyłam np. w bershka w tym stylu kosztowała 189zł -.- no chyba ich porombło ...ceny z kosmosu a zarobki z du...(na zdjęciu kamizelka z orsay ale moja jest identyko może troszeczkę ciemniejszy odcień ale minimalnie...)
  • awatar Magdaalenee: rzezcywiście fajne ciuszki:)
  • awatar Mi.♥: fajne ciuszki:) Kurcze ja ostatnio w sh widziałam welurowe legginsy i się zastanawiałam "wziąć czy nie". Nie wzięłam, trochę żałuję:(
  • awatar jestemBasia: ramoneska jest swietna :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
btw..ostatnio jestem okropnie przemęczona bo wszystko mi się na raz zwaliło...nie dosyć że zaczęły mi się studia to wraz ze zjazdem dostałam pms + męcząca fizycznie praca (i psychicznie jeśli jest z tym zwalonym reżyserem) dodatkowo mój mąż akurat stracił pracę (można tak powiedzieć) bo w starej nie ma zleceń więc szybko musi szukać zastępczej...bo nie wydolimy -.- + mój brat stracił pracę bo nie chciał podpisać złych projektów (wiadomo ze jak by podpisał to by było co do czego na niego i by musiał siedzieć w pudle bo on za to bierze odpowiedzialność)+ moją mamę okradli w pacy -.- + mnie skreślili na studiach bo ponoć nie wniosłam jakiejś opłaty z czego na 99,99% wniosłam bo pamiętam że wszystko płaciłam a że cały czas pracuje to nie mam kiedy pojechać do szkoły i w końcu to wyjaśnić -.- ech...nie wiem czy coś pominęłam ale w każdym bądź razie obecnie mnie boli głowa i zamiast dzisiaj odpocząć to się męczyłam a i jeszcze żeby tego było mało to wczoraj była jakaś gigantyczna awaria na całe moje miasto sąsiednie i jeszcze część Warszawy i nie było...wody...do dziś -.- koszmar ! a tak marzyłam wczoraj o gorącej kąpieli..niestety musiałam się zadowolić "kawałkiem" zimnej wody przyniesionej skądś tam przez mojego męża -.- dziś dopiero włączyli łaskawie i mogłam normalnie się kąpnąć -.- ech...zdycham no po prostu zdycham...
  • awatar Mi.♥: kurna, za dużo tego jak na jeden tydzień:(
  • awatar Mundus mihi bullshit ♀: czasami tak ejst że wszystkie porblemy zwalają sie na jeden moment, no faktycznie troche to podchodiz pod fatum ale trzymama za ciebie kciuki ;)
  • awatar Call me Lexi: O żesz Ty... dosłownie yafud. Współczuję Ci, oby wszyscy Twoi bliscy znaleźli dobrą pracę, a Twoja sprawa ze studiami się wyjaśniła. 3mam kciuki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Chciałam podziękować i odpisać wszystkim którzy przeczytali i skomentowali mój ostatni wpis...
Moja rodzina "od pokoleń" ma tzw. własny sennik i własną symbolikę...nie sprawdzamy nigdy senników bo nic one nam nie mówią..symbolika w tym śnie jest bardzo zagmatwana jak by zupełnie żaden kawałek do siebie nie pasował i nic się nie składało w całość, ale tak jak napisałam jedyne co jestem pewna: sen nie oznacza nic dobrego...
P.s. i jeszcze jedno co wiem na pewno...spełni się na pewno nie na dniach...może w przyszłym tyg. albo w przyszłym miesiącu..ale jeszcze nie teraz.
 

 
Nie mogę powiedzieć że to był koszmar..ale sen ogólnie rzecz biorąc mnie przeraził tak że aż rano się popłakałam 0.o ...i to wcale nie jest śmieszne.
Śnił mi się mój zmarły przyjaciel...
zmarł na raka gdy miał 19 lat nagle...nikt by się nie spodziewał że jest chory...ale wracając do sedna..byliśmy dość mocno związani ze sobą ale nie do tego stopnia by ze sobą być...w noc po dniu gdy zmarł działy się u mnie w pokoju baaardzo baaardzo dziwne rzeczy...później wielokrotnie mi się śnił...i bardzo mnie to męczyło więc zaczęłam się modlić po prostu o to by przestał mi się śnić chyba że będzie chciał mi coś ważnego przekazać przed czymś ostrzec lub gdy będzie potrzebował "pomocy"...przez 4 lata od tamtej pory ani razu mi się nie przyśnił...do dziś...
śniło mi się że byłam w jakimś dziwnym miejscu byli tam ludzie których jak bym skądś znała ale nie wiedziałam skąd i nagle wśród tych ludzi zobaczyłam Go podbiegłam do niego uszczęśliwiona i zaczęliśmy się ściskać jak byśmy się nie widzieli latami (co z goła by było/jest prawdą)za sekundę zaczęłam go "cmokać" w usta ale był taki sztywny jak by dzieliły nas wymiary bardzo trudno to opisać...zapytał dlaczego to robię a ja mu odpowiedziałam z uśmiechem że przecież wie że zawsze chciałam być przy nim (co nieco mija się z prawdą..-.-) wziął mnie za rękę i bez słowa poszliśmy w stronę jakiejś wody (nie wiem czy to było jezioro czy morze, nie mam pojęcia) weszliśmy do łódki , zaczęła ona dryfować powoli w jakimś bliżej nie sprecyzowanym kierunku..do okoła w zasięgu wzroku wszędzie była mgła...nagle chwycił mnie mocno za rękę i wskoczył do wody pociągając mnie za sobą..zaczęłam się topić ( w rzeczywistości świetnie pływam) on nic nie mówił a ja wiedziałam że coś mi chciał przez to pokazać coś uświadomić ale nie miałam pojęcia co...za chwilę wszystko znikło i znalazłam się na jakimś balu gdzie znów było pełno ludzi i każdy miał parę butów sobie przydzieloną (wiem że to było bardzo istotne) a ja zgubiłam jednego buta..później sen jak by znowu się urwał i znalazłam się na stacji metra..
i nagle uświadomiłam sobie że mam męża (no jasne!) i że przecież całując tamtego zdradziłam..zaczęłam ryczeć jak opętana i nie mogłam dojść do siebie i powtarzałam niemal w kółko że mój M mi tego nie wybaczy przecież to zdrada 0.o najgorsze to jest to że się okropnie męczyłam tym snem bo był tak niesamowicie realistyczny że szok!
nie wiem co o nim myśleć ...ale jedno wiem na pewno...że nie śnił mi się przypadkowo zmarły przyjaciel i że ten sen nie oznacza nic dobrego...
  • awatar foster the people.: wow. dziwny sen, ale sny są zawsze dziwne. hmm. dobrze, ze ja nigdy nie pamiętam snów. wiesz nie wiadomo co to może oznaczać może powinnas uważać, ale lepiej nie wiedzieć co sie stanie... i żyć w strachu. bo co sie ma stać to sie stanie..
  • awatar Mundus mihi bullshit ♀: takie sny są najgorsze, moja babcia też miewa tak zę śnią się jej zmarli by ja sotrzec, no ja mogę tylko wpoeidzieć zebysna siebie uważała chociaż to co ma podobno nadeść to nadejdzie.
  • awatar Mi.♥: straszny ten sen;/ Kurczę może warto poszukać coś w senniku. Ja mam szczęście- nic mi się nie śni :))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Złość mi przeszła...z mężem się oczywiście pogodziłam pół godz. po tym jak się pokłóciłam...
więc można rzec że wszystko jest w normie ;]
Mogę zatem opisać ten mój super udany wczorajszy dzień...zacznę od tego że męczyłam mojego M od ok. tyg. że chcę koniecznie pojechać do jakiegoś lasu bo lasy w porze jesiennej są bardzo ładne...no a wczoraj jeszcze była taka piękna pogoda =]
M wymyślił sobie że pojedziemy w takim razie do lasku Kabackiego.Pojechaliśmy od nas to ok. 1,5 h drogi z paroma przesiadkami...no ale luzz...
jak pewnie niektórzy wiedzą przed "wejściem" niemal że do lasu stoi sobie spokojnie TESCO...
no to jak tu nie zajść do toalety =P w lesie dupe wystawiać jak by nie było to trochę licho...
no i kupiliśmy sobie tam pierdołki spożywcze..
chcemy już powoli wychodzić a tu Empik...no i jak tu nie wejść...
z Empika wyszliśmy z kamieniami do zapalniczki zippo (for my M) i kobaltową teczką oraz czarnym kubkiem "sheepworld" (zdj. poniżej) od mojego M dla mnie ;P uradowani poszliśmy w las =] mieliśmy gigantyczne szczęście do tych takich fajnych Geotrupes stercorarius ^^ (zdj. poniżej) żuków leśnych nie, wcale nie są obrzydliwe =P co nas zdziwiło...naprawdę sporo tam ludzi się plątało 0.o w między czasie zadzwonił do M nasz kumpel i ustawiliśmy się z nim na wieczór w centrum...jako że las się nam "znudził" pojechaliśmy do złotych tarasów i zaczęliśmy kicać po sklepach...ale oczywiście NIGDZIE nie było ramoneski w moim rozmiarze -.- właściwie to tylko w mohito w ogóle były ale tylko dwie i do tego w rozmiarze 40....no ale mniejsza...poszliśmy do H & M i tam w dziale męskim natknęłam się na plecioną bransoletkę , ostatnia sztuka, no i jak przymierzyłam to jak ulał na mnie -.- szczerze jak dla mnie to ona nie wygląda męsko..(zdj. poniżej) taniutka do tego bo tylko 9,90 ^^ mąż wyszperał sobie taką fajną grubą skórzaną bransoletę a raczej pasek na nadgarstek bardzo fajna niestety fot nie mam bo akurat aparat mi się rozładował -.- a no znalazłam sobie jeszcze 2 lakiery bezbarwne za jedyne 4,90 (zdj. poniżej)^^ jak tylko zaczęliśmy płacić odezwał sie ten kumpel ze już jest w centrum...wybraliśmy się do można powiedzieć już, że stałej naszej restauracji na starym mieście o nazwie "boruta" bardzo fajny klimacik tam panuje ^^ popiliśmy, pojedliśmy i stwierdziliśmy że jak znajdziemy jakiegoś spożywczaka to jeszcze po drinie Sobieskim sobie wszyscy walniemy =P no i znaleźliśmy ale po tym to już nam tak odwalało ...zaczęliśmy się ścigać, butelki z kieszeni mojemu M zaczęły wypadać a jedna nawet wypadła ...dziewczyna tego naszego kumpla w ogóle jakiejś śmiechawy dostała że nie dało się jej wyłączyć ;P jakieś głupie fotki itp.itd...normalnie czułam się jak bym była z powrotem w L.O ^^ ale to był miły powrót do przeszłości ^^ wróciliśmy późno...nawet nie pamiętam o której..ale może i dobrze..M przyznał ze dawno tak dobrze się nie bawił ;] (o dziwo...)
1.Żuczki leśne ^^
2.Jak się zapytałam męża z jakiej okazji ten kubek to odrzekł mi w wielkim porywie uczuć że "z okazji mojej wielkiej miłości do Ciebie" hehe powiedziałam mu że ta owca nawet podobna do niego bo zarośnięta na mordce i do tego z blizną (mój M ma bliznę na brodzie =P) -spiorunował mnie wzrokiem =P





3.Męska jak damska plecionka ^^ ale już moja!

4...no i lakier ;]
P.s. Przy okazji mogliście zaobserwować mój nowy lakier CRACK-owy uważam że nawet fajnie to wygląda ale następnym razem pod spód położę neon , myślę że będzie lepszy efekt ^^
  • awatar Call me Lexi: To była męska bransoletka? W życiu bym nie powiedziała ;p żuczki są blee xd nie lubię owadów. Fajne te Twoje paznokcie :D
  • awatar Mundus mihi bullshit ♀: żuczki są dłodkie, a takiej pleci0onki poszukuję i znależć nie mogę xd a tu porsze ;)
  • awatar mujer_de_moda: i było !! zdecydowanie ! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
no kurde wczoraj taki udany dzień a dziś się tak wpieniłam dosłownie przed chwilą...szukałam właśnie sobie ramoneski, znalazłam ramoneskę czarną z Cubusa mój rozmiar , nowa , w aukcji (nienawidzę aukcji bo nigdy ich nie wygrywam) najwyższa oferta chyba 17 zł
...no to do roboty...ustawiłam za najwyższą kwotę jaką mogę dać 90zł...no i kurfa dosłownie 5-10 min po moim zadeklarowaniu ktoś mnie przebił ;/
pewnie tak jak ja nie chciał żeby ktoś go przebił w końcowym dniu licytacji a w sumie tylko za 2 dni się kończyła...taki przeskok z 17 zł na 90 pare...ech...chyba już nigdy nie będę mieć tej ramoneski -.- nawet w sh żadnych nie ma na mój rozmiar ..albo za małe albo za wielkie -.- kurfa mnie bierze no jak chol*ra jak słowo daje no....
tak się wściekłam... bo szukam ramoneski w moim rozmiarze już od ponad miesiąca i nie mogę znaleźć żadnej która by mi się podobała a zarazem była by na moją kieszeń -.- masakra....
o taką licytowałam w rozmiarze XS
P.s. jeszcze na domiar złego myszka do kompa mi się zaczęła ciąć którą mam dopiero pare miesięcy więc dodatkowo jestem wnerwiona a jeszcze bardziej przez to że mój kochany mąż ma to głęboko w dupie i się ze mną jeszcze kłóci że ja nawet myszkę potrafię zepsuć no naprawdę kur*a mać i ja pier*olę...żebym jeszcze ja ją o ściany rzucała i nie wiadomo co robiła...a ja ledwo co mogę nią ruszyć w prawo i w lewo bo mam takie małe biureczko....ale jestem wściekła......niech tylko ktoś mi w przeciągu 3 godz. wejdzie w drogę a rozniosę na strzępy...(zwykle po 3 godz. mi przechodzi...)
  • awatar Call me Lexi: Dlatego ja nie lubię kupować przez Internet ;p faceci tak mają, zawsze wszystko zgonią na kobietę, choćby nic nie zrobiła. Może tą myszkę daj do reklamacji?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
no ok.. z mężem ewentualnie mogła bym się podzielić ;]



  • awatar foster the people.: kurde niezłe by coś takiego było. xdd
  • awatar EmmaK: przed ostatnie foto najlepsze!
  • awatar A sky isn't always blue...: kojarzy mi się to z ciszą, spokojem i błogim odcięciem od świata :) Fajnie tak mieć coś takiego i pojechać sobie czasem, bo ja ze zgiełku miejskiego chyba nie umiałabym całkowicie zrezygnować :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jako ,że na stronie producenta wypatrzyłam ze pojawiły się nowe "smaki" , od razu chciałam ich spróbować =D
a zatem namówiłam mojego męża żebyśmy się przeszli do sklepu firmowego dilmaha bo tylko tam pewnie dostaniemy te nowe...wiadomo w hipermarketach są tylko te najpopularniejsze...
zaszliśmy...no i zamiast 2 zamierzonych kupiliśmy 4...no cóż...przyznaje się bez bicia mam fioła i pewnie jak by mąż mnie delikatnie nie przystopował to bym wzięła jeszcze pare =P
oto one =D



zdążyłam spróbować już tej pierwszej z imbirem i pomarańczą i ma super taki wyrazisty smak! ..ale trzeba lubić imbir ;]
cynamonową wzięliśmy mimo że to żadna nowość ale za to ulubiona mojego męża ;P teraz chyba też tą imbirową polubi ;P
  • awatar A sky isn't always blue...: Jaki Twój jak to mój tyłek :P a mąż to sie chyba nie liczy, zresztą jemu buziaki pewnie dajesz bez okazji :P :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Normalnie mam obsesję na punkcie herbat...
szczególnie smakowych i szczególnie Dilmaha
normalnie jak nie wypiję herbaty w ciągu dnia to jestem chora...głowa mnie boli żołądek wariuje...normalnie uzależnienie...ale 3 to takie optimum...4 trochę za dużo a jedna to stanowczo za mało ...przy 2 czuję lekki niedosyt ;P
a oto moja kolekcja ;P
zbierałam wszystkie smaki =] a jak uzbierałam i zrobiłam foto - to wywaliłam =D
jeszcze paru smaków nie próbowałam np. z imbirem
paru nie ma ujętych bo później je kupiłam..a paru nie spróbuje bo np. nienawidzę wanilii (chodzi mi konkretnie o aromat waniliowych herbat)
jeszcze lubię niektóre liptona i tetleya szczególnie erl grey ^^
  • awatar ksantypa: uwielbiam je!! teraz mam w domu ta z marakuja! :D:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 



ogólnie mam fazę ostatnio na takie mocno ćwiekowane kurtki i buty oraz na ramoneski
problem w tym ze jest to trudno dostępne a jak już jest to albo jest za drogie na moją kieszeń albo nie ma mojego rozmiaru -.- dołujące to...









piękności ^^
  • awatar mujer_de_moda: mam bardzo podobną do tej 1 ,ale kolor nude ;)
  • awatar Mi.♥: "kujki" są fajne:D Ja mam ochotę nabić ćwiekami spodnie tu i ówdzie:)
  • awatar Call me Lexi: Ramoneski są świetne, ale fakt - są drogie ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 



...to tak w temacie

P.s. Ja 2 zakłady mąż 2 zakłady moi rodzice po jednym hehhe a nuż strzeli się 3kę i te 10 zł się wygra!
  • awatar foster the people.: heh u mnie w domu też wszyscy nadali a i gówno z tego było.. =/
  • awatar Mi.♥: u mnie niby waga 19,90 za kg... ale3/4 ciuchów to szmaty! a może i więcej... Ciucha otwierają o 8 i zawsze przed wejściem stoi kolejka. Ale jak się wejdzie o 8 to fajne rzeczy można znaleźć.
  • awatar Call me Lexi: Haha czytałam to na kwejku. Ja też zagrałam ostatnio i zonk xd nigdy nic nie wygrałam i chyba nie wygram, przynajmniej w lotto.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Cóż mogę rzec...wesele było baaardzo średnio udane...jako że byliśmy tylko "znajomymi" to trzymaliśmy się z osobami które dobrze znamy czyli tak było nas ok. 8 osób razem...i gdyby nie to towarzystwo to byśmy chyba tam zeszli...bo mimo przepięknej sali, wybornego jedzenia i świetnej obsługi to zabawa była marna bo i kapela była do bani...wszystko co grali było na jedno kopyto -.- mniemam że pod gust wszystkich ciotek klotek które obserwując stwierdziłam ze się świetnie bawiły -.- ale całe "młodsze" pokolenie którego naprawdę było sporo siedziało i tylko gadało ze sobą bo nic innego nie dało się tam robić..no może wyskoczyło na 2-3 piosenki zatańczyć ale ogólnie muzyka lipna -.- zresztą była jakaś dziwna syt. z moim M że się na coś na niego wkurzyłam i serio już nie pamiętam na co..i on też się wkurzył i powiedział że schodzi z parkietu to ja mu na to że w takim razie ja też schodzę...zrobiłam obrót na pięcie i w długą przez całą salę do kibla pamiętam że byłam ostro wpieniona...wychodzę z toalety a on siedział na kanapie w holu i chyba grał na telefonie...olałam i poszłam na salę, usiadłam na swoim miejscu i też zaczęłam coś dłubać w komórce, za moment podbił do mnie jakiś straszliwie wysoki typ.tak na oko minimum 190 miał..i zaczął mnie zarywać i koniecznie wyciągać do tańca..no jak by mój M zobaczył że wywijam z jakimś typem na parkiecie to chyba w ogóle by wpadł w amok -.- wiadomo odmówiłam ...chyba ze 3 razy...i jak tylko tamten zniknął z pola widzenia pojawił się mój M ..z zapytaniem czemu to ja do niego nie podeszłam jak wychodziłam z toalety -.- ech...już nie pamiętam jak tam dalej się to potoczyło ale pogodziliśmy się rzecz jasna ;P jak to u nas bywa ...bardzo burzliwy związek cały czas coś się dzieje ;p
ze względu wszech obecnej nudy mój brat odwiózł nas i jeszcze jedną parkę do domów zaraz po torcie weselnym czyli tak ok. 1 nad ranem, koło 2giej już byliśmy na miejscu..w domu jeszcze raz mnie wnerwił mój miły a z tego względu że powiesił swoje spodnie od garniaka na drucianej podpórce na kwiatek zawieszonej na ścianie -.- no tak się tym wnerwiłam...ych...oczywiście sama musiałam mu schować te spodnie do szafy bo jego zdaniem to było "a wykonalne" -.- no ale oczywiście przed snem zdążyliśmy się pogodzić...
...mogę chyba jedynie powiedzieć że jesteśmy jak dwa totalnie różne żywioły,mamy maxymalnie mocne charaktery i jak się ze sobą "żremy" to tak żeby jak najbardziej dopiec i trudno jest którejś stronie ustąpić...ale jak mamy obydwoje dobry nastrój to normalnie myślimy tak samo..wypowiadamy jednocześnie te same słowa,zdania,zwroty co czasem jest przezabawne ^^ i ogólnie jest jak w 7mym niebie ;P
takie oto zaproszenie otrzymaliśmy ^^
  • awatar Mi.♥: zaproszenie jest super:) Wiadomo, że słaba kapela=słabe wesele. Chyba idzie się po to, żeby świetnie się bawić. A u mnie... ja jestem tą złośnicą, a mój chłopak znosi moje humorki i zazwyczaj zawsze ustępuje:D Faceci są dziwni.... zawsze zrobią coś nie tak jak trzeba. Przynajmniej można się z nich pośmiać:DD
  • awatar antybohaterka: chyba ja ze swoim bede miala tak samo;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›